Na turnieju breakdance
w Strzelcach tancerze wyprawiali prawdziwe cuda
(zdjęcia, wideo)
Krzysztof Korsak, 0 95 722 57 72, kkorsak@gazetalubuska.pl
Świetna atmosfera, setki osób, wysoki poziom tancerzy -
tak w skrócie wyglądała impreza breakdance w Strzelcach.
W
szranki z mężczyznami stanęło kilka dziewczyn. - Nam na
pewno jest trudniej, bo chłopacy mają większe muskuły,
są silniejsi.
No ale jakoś dajemy
radę - mówiła Elżebieta Milwicz ze Słubic z grupy Light
Style Crew.
(fot.
Krzysztof Tomicz)
Cztery kartony dwa na dwa metry ułożone w jeden większy
kwadrat. Wszystko zlepione siwą taśmą klejącą. To
parkiet. I to wcale nie byle jaki. On tworzy klimat.
Wokół siedziało kilkadziesiąt widzów, dalej stało
następne kilkaset.
Razem około 500 osób na sali Ośrodka Kultury w
Strzelcach Krajeńskich. Do tego trzech sędziów, kamery,
aparaty, dobra muzyka, ładne dziewczyny. No i
najważniejsze. Bohaterowie sobotniego wieczoru. Blisko
40 ekip b-boyów z całej Polski i zagranicy.
reklama
Najważniejsze: czucie muzyki
To już trzecia edycja imprezy "What you got".- Z roku na
rok mamy lepszą imprezę pod względem organizacji i
odwiedzających nas ekip. Tym razem zjechało wielu
świetnych tancerzy i mamy świetną atmosferę - mówił nam
Krystian Kulik ze Strzelec, członek ekipy NON
(Niezależni Od Nikogo) Crew i jeden z organizatorów.
Do zgarnięcia było tysiąc złotych i nagrody rzeczowe,
np. dvd i mp4. Za drugie i trzecie miejsce rozdano same
nagrody rzeczowe. Ekipy występowały w trzyosobowych
grupach. Walczono systemem pucharowym, przegrany
odpadał.

Dwie grupy b-boyów stawały naprzeciw siebie i
udowadniały wyższość nad przeciwnikiem. Najpierw były
luźniejsze eliminacje, a później już prawdziwa walka w
ćwierćfinałach, półfinałach i finale.
Pierwsze miejsca zajęli Funky Masons (Polska), drugie
One Flava (Ukraina), a trzecie Sinior Skład. -
Ocenialiśmy przede wszystkim taneczność i połączenie
kroków z muzyką. Do tego płynność wykonywania ruchów,
jak to wszystko jest ze sobą powiązane. Dopiero później
patrzymy na oryginalność i inne elementy. Poziom był
dobry, choć dużo ekip odstawało od innych - ocenił
Jarosław "Yarko" Kulewicz, sędzia z Krakowa.
Pokaż w tańcu swoje wnętrze
Jednym z uczestników zawodów był Tomasz Biernacki z
Gorzowa, reprezentujący grupę Haba Crew. -Każda impreza,
która robi nawet mały krok w kierunku, aby breakdance
nie był tylko na podwórku i ludzie mogli się coś o nim
dowiedzieć, jest fajna. A tu poziom jest naprawdę wysoki
i impreza też jest dobra - tłumaczył.
Dla niego taniec powinien pokazywać wnętrze człowieka,
jego duszę i charakter. - To jest ważniejsze niż suche
figury - mówił.
Słowa
o wysokim poziomie potwierdzali inni uczestnicy. -Jak
się spojrzy na poprzednie imprezy czy inne odbywające
się w Polsce, to widzi się naprawdę duży postęp - mówił
Patryk Pieczonka ze Strzelec z grupy NON Crew.
W szranki z mężczyznami stanęło także kilka dziewczyn. -
Dzisiaj to już nie taka rzadkość. Ale kiedyś faktycznie
tak było, jedna, dwie dziewczyny i koniec. Nam na pewno
jest trudniej, bo chłopacy mają większe muskuły, są
silniejsi. No ale jakoś dajemy radę - mówiła Elżebieta
Milwicz ze Słubic z grupy Light Style Crew.
Tańczyła od dziecka, ale breakdancem zakręciła się
dopiero w późniejszym wieku. - Byłam kiedyś nad morzem,
widziałam chłopaków, którzy tańczą, zaczęłam trenować i
dołączyłam do grupy. - opowiadała.
A impreza zrobiła kolejny krok w stronę popularyzacji
breakdancu w województwie lubuskim i całej Polsce.